Wizyty
niedziela, 26 lutego 2012
Byliśmy dzisiaj w "Jackowym Krzemieniu" na Nadwiślańskim wzgórzu. Przed odwiedzinami naszego wiejskiego domu byliśmy w kościele. Uwielbiam klimat tego starego kościoła, gdzie msze odprawia się tak jak 30 lat temu co przypomina mi wspaniałe lata dziecięce :) Zabrałam ze sobą aparat, ale nawet nie wyjęłam go z torby, tak było zimni i wiało, zaczął padać śnieg więc szybko zmyliśmy się do domu. Przedtem obeszłam wszystko i stwierdziłam ,że jakiś zwierz obgryzł końcówki wszystkich jarzębin, które posadziłam jesienią 2011r. Byłam zła .... :( :(
sobota, 25 lutego 2012
Wiosna 2012 roku
Tęsknie za wiosną! jej zwiastuny już są :) Chciałabym, aby wszystkie moje drzewka przeżyły tegoroczną zimę :) Zobaczymy, teraz jeszcze zbyt mocno wieje, aby jechać na "Jackowy Krzemień" może pierwszy tydzień marca będzie łaskawszy w pogodę :) Musze posadzić następne drzewka, które już kupiłam chociaż jeszcze nie dotarły do mnie. Tak więc :Klon Ginnala, świdośliwa, dąb czerwonolistny są w drodze i zostaną tej wiosny posadzone. Chcę jeszcze kupić mydleńca, platana i tulipanowaca... :)
piątek, 30 grudnia 2011
niedziela, 18 grudnia 2011
Ostatnia wizyta na "Krzemieniu" była pracowita. Zrzuciliśmy ze strychu tj. stropu i wywieźliśmy bardzo dużo gliny. Zrobiliśmy to po to, aby sprawdzić w jakim stanie są belki stropowe. Jednak ich stan ocenimy następnym razem. Dokończyliśmy także skuwanie tynków w jednym z dwóch pokoi. Przed domem, około 2 m od rogu domu wyszłam prosto na pasącą się sarnę, ze spokojem spojrzała na mnie i...poszła sobie do lasu. Miły był to widok, jednak obawiam się, że sarny mogą narobić wielu wiosennych szkód w ogrodzie. Chodzi mi o młode drzewka, które posadziłam wiosną 2011r. Czas pokaże co i jak :)
Te cztery rajskie jabłuszka to już moje :)
Te cztery rajskie jabłuszka to już moje :)
poniedziałek, 21 listopada 2011
Dwa życia
Przyszedł czas na dwa życia: miejskie i wiejskie. W mieście mieszkamy od urodzenia, więc już ponad 40 lat_ czas jak woda, ucieka między palcami, szybko za szybko, a uszczelnianie dłoni nie na wiele się zda.
Mamy dwa domy, jeden nowiutki w mieście, jeszcze nie skończony i drugi na wsi_ ponad 100 letni. Co za zderzenie nowego ze starym. Stary jeszcze trochę i by się zawalił. Stąd też decyzja o tym by mu pomóc. Starym ludziom się pomaga, więc może domom też należy?
Z pewnością będzie to trudne i męczące zajęcie, ale trudno_ jak dało się za psa to trzeba szczekać_ mówi stare, mądre przysłowie.
Więc szczekamy :)
Na pytanie czy warto coś robić z tym domem, nie znam odpowiedzi. Ale pewne jest to, że za kilka lat bez pomocy, już go nie będzie. Nie chcemy czynić wielkich nakładów, tylko tyle by ON (dom) nie "umarł"
Mamy dwa domy, jeden nowiutki w mieście, jeszcze nie skończony i drugi na wsi_ ponad 100 letni. Co za zderzenie nowego ze starym. Stary jeszcze trochę i by się zawalił. Stąd też decyzja o tym by mu pomóc. Starym ludziom się pomaga, więc może domom też należy?
Z pewnością będzie to trudne i męczące zajęcie, ale trudno_ jak dało się za psa to trzeba szczekać_ mówi stare, mądre przysłowie.
Więc szczekamy :)
Na pytanie czy warto coś robić z tym domem, nie znam odpowiedzi. Ale pewne jest to, że za kilka lat bez pomocy, już go nie będzie. Nie chcemy czynić wielkich nakładów, tylko tyle by ON (dom) nie "umarł"
Subskrybuj:
Posty (Atom)
